Paricutin


Zachodnia część Meksyku znajdu­je się w obrębie pasa dużej aktyw­ności sejsmicznej i wulkanicznej, zwanego Meksykańskim Pasem Wulkanicznym, który rozciąga się od Alaski na północy do Przylądka Horn na południowym krańcu Ameryki Południowej. Dlatego właśnie Meksyk często nawiedzają trzęsienia ziemi i znajduje się tu wiele czynnych wulkanów. Wulkan Paricutin, który wyłonił się 20 lutego w roku 1943 należy do najmłodszych w centralnym, obecnie najludniejszym rejonie Meksyku.


Wulkany występują w określonych miej­scach na powierzchni naszej planety. Ich obecność jest ściśle związana z ruchem płyt litosfery - zewnętrznej warstwy skorupy ziem­skiej. Wulkany są swego rodzaju wentylami przez które z wnętrza ziemi wyrzucane są lawa, rozdrob­niony materiał skalny i gazy. Kształt i rozmiary wulkanów zależą od ilości i rodzaju wyrzucanych materiałów, a także od sposobu ich wydobywania się. Najciekawsze są tzw. stratowulkany, w któ­rych erupcje gazów i materiałów piroklastycznych występują na przemian lub równocześnie z wyle­wami lawy. Mają one kształt regularnych stożków, na szczycie których znajdują się zwykle wielkie zagłębienia zwane kalderami.

Pojawienie się zupełnie nowego wulkanu nie jest może czymś rzadkim w skali geologicznej, ale z pewnością jest czymś wyjątkowym z perspek­tywy życia jednego pokolenia ludzi. Dlatego na­rodziny wulkanu Paricutin zelektryzowały wul-kanologów i geologów i dały im rzadką okazję obserwowania procesu powstawania wulkanu od samego początku. Narodziny, rozwój i śmierć wulkanu zajęły zaledwie dziewięć lat, ale uczeni w tym krótkim czasie zdążyli zgromadzić już ogromne ilości danych na temat wulkanów, ich emisji i wpływu warunków klimatycznych na ero­zję powstałego krajobrazu wulkanicznego.

Wulkan wybuchł po raz pierwszy 20 lutego 1943 roku, na polu kukurydzy, niedaleko wsi Paricutin (to od niej pochodzi nazwa wulkanu), w stanie Michoacan na północ od stolicy Meksyku. Najpierw na polu pojawiła się dziura o średnicy 5 metrów. Właściciel pola wrzucał do niej odpadki, jednak bez względu na to, ile śmieci wrzucił - dziu­ra nigdy się nie zapełniała.